Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Part1This is the story of my life, and this are the lies I have created...

northern-downpour's DIARY

Part1This is the story of my life, and this are the lies I have created...

Ok. Postanowiłam powrócić to opowiadanie do życia. Nie wiem co mnie naszło. Pewnie ktoś z Was natknął się już na nie kiedyś na onecie W każdym razie mam zamiar je trochę poprawić i zmienić nieznaczenie niektóre wątki. No i oczywiście dokończyć. To było moje pierwsze opowiadanie jakie w życiu napisałam. Widać w nim jak z czasem zmieniał mi się ulubiony zespół. Jak "obsesja" z jednego zespołu zmieniała się na drugi, jednak od Panic nic już się nie zmieniło. Pamiętam, że chciałam zmieścić tu tyle zespołów ile mi się uda, zależnie od tego na jaki zespół czy płytę miałam w danej chwili fazę. Poza tym "odkopując" to coś wróciła mi na moment chęć powrotu do 30STM i starszych płyt FOBów. Nadal mam do tego wszystkiego ogromny sentyment. No i oczywiście powróciły wspomnienia... Ale koniec pieprzenia od rzeczy, bo wiem, że i tak mało kto to czyta. Dlatego nic już więcej nie powiem, tylko życzę miłego czytania:)

Dźwięk telefonu wyrwał półprzytomną Alex ze snu. Podniosła się z trudem z łóżka i spojrzała na zegarek. 6.25. Kto normalny dzwoni o takiej porze? Zerknęła na wyświetlacz swojego Sidekicka. Ależ oczywiście! Któżby inny jak nie Jared. Odebrała ze złością i krzyknęła do słuchawki:
- Czy ty zdajesz sobie człowieku sprawę z tego, która jest u mnie teraz godzina?! Bo z tego co wiem u ciebie dopiero w pół do 9 wieczór!!! Ja tu spałam!!!
- Nie marudź młoda. I tak zaraz musisz wstawać do szkoły. Rozmawiałaś już z Deb?
- Owszem wujaszku – powiedziała dziewczyna z ogromną satysfakcją w głosie. Wiedziała, że Jared nie lubi, gdy zwracała się do niego per wujku.
- Hej! Mówiłem ci, żebyś tak do mnie nie mówiła. Mam imię. To, że jestem bratem twojej matki, nie znaczy, że masz mówić do mnie „wujaszku”. Czy ja naprawdę jestem aż tak stary i drętwy? – zapytał z udawaną złością.
- Oj, przewrażliwiony jesteś, staruchu. Poza tym mogłam sobie pospać jeszcze jakieś 10 minut, a ty mnie brutalnie obudziłeś, więc możesz uznać to za zemstę.
- Podła małpa.
- Nadwrażliwy laluś.
- Foch.
- Co? Od kiedy to jest wyzwisko?
- To nie wyzwisko, mądralo. Sfochałem się.
- Oj wybacz, najwspanialszy i najlepszy na świecie aktorze, z zajebistym głosem i wspaniałym zespołem. Pasi?
- No, ok. Wybaczam. No więc? Rozmawiałaś z mamą?
- Yhm.
Owszem, rozmawiała. Nie była to jednak przyjemna pogawędka. Kiedy tylko dowiedziała się, że niedługo w Polsce mają zagrać Fall Out Boy, nie mogła myśleć o niczym innym. Od razu zadzwoniła do wujka, żeby obwieścić mu tę wspaniałą nowinę.
Wiedziała, że on zrozumie jej podekscytowanie. W końcu to dzięki niemu pokochała muzykę. Odkąd była małą dziewczynką uczył ją grać na gitarze i śpiewał do snu, gdy odwiedzała go w wakacje. I choć mieszkał w Ameryce, czyli kilka tysięcy kilometrów od Polski, dzwonili do siebie często, żeby pogadać. Nawet o najgłupszych bzdurach. Zawsze doskonale się rozumieli, a od kiedy zmarł jej ojciec, stali się sobie jeszcze bliżsi. Jared ciągle pracował nad filmami lub był w trasie (w końcu to ten słynny Jared Leto, jak powiedziałyby jego fanki), ale mimo to zawsze znajdywał dla niej czas. Nie było sytuacji, żeby odmówił jej pomocy w jakiejkolwiek sprawie i zawsze był po jej stronie, nawet jeśli nie rozumiał czasami jej decyzji. Jeździła do niego w każde wakacje i gdy tylko miała parę wolnych dni od szkoły, a on starał się przyjeżdżać do Polski na święta, żeby mogli spędzić ze sobą jak najwięcej czasu. No i żeby nie musiała sama użerać się z mamą.
Tak… Ona jej nigdy nie rozumiała. Traktowała ją wręcz jak służącą. Przynieś to, zrób tamto… W zamian Alex nie otrzymywała praktycznie nic, oprócz dachu nad głową, ale na tym kończyła się wdzięczność mamy. Tylko interwencje Jareda i Shannona (jej drugiego wujka) pozwalały jakoś wytrzymać tę całą sytuację. Nieraz myślała, żeby zamieszkać z którymś z nich, ale mama nie chciała o tym nawet słyszeć. Tym razem nie będą jej mogli chyba pomóc. Mama była nieugięta.
Gdy Alex wróciła wczoraj do domu, postanowiła przełamać strach i zapytać matkę, czy może pojechać na występ swojego ukochanego zespołu. Weszła do domu i usłyszała dźwięk radia dochodzący z kuchni. Poszła w tamtym kierunku, wiedząc, że z pewnością spotka tam Deb. Zaczęła rozmowę:
- Mamo… Mam pytanie…
- Co znowu chcesz? – warknęła kobieta.
- Wiesz… do Polski przyjeżdża taki zespół… Fall Out Boy… i… - jąkała się dziewczyna – będą grali też w Warszawie… Nie opuściłabym żadnego dnia szkoły, bo to w sobotę… no i w ogóle…
- Nie – przerwała jej w połowie zdania matka. – Nigdzie nie pojedziesz! Wybij to sobie z głowy.
- Ale mamo…
- Nie pyskuj! Nie tak cię wychowałam! Powiedziałam nie i koniec kropka. Poza tym bez opieki nie masz nawet co marzyć, żeby pójść na jakiś rockowy koncert. Nie wiem po co chcesz naśladować swojego wujka. Wystarczy, że on słucha tej głupiej muzyki i wcale nie musisz robić tego samego…
Z rozmyślań wyrwał ją głos Jareda:
- Hej, ziemia do Alex. Jesteś tam?
- Tak – powiedziała.
- I co? Co powiedziała?
- Nie zgodziła się. Mówiłam ci, że to nie wypali. Ona nigdy nie zgodzi się na coś co będzie mi sprawiać przyjemność – odrzekła zrozpaczona dziewczyna.
- No to pakuj się – powiedział uradowany Jared. – za godzinę masz samolot do Krakowa. Mama podwiezie cię na lotnisko.
- CO??!! Przecież ja mam szkołę… No i co na to mama??!!
- Wiedziałem, że się nie zgodzi, więc zadzwoniłem do niej wczoraj wieczorem i przekonałem ją, żeby puściła cię na ten koncert – oznajmił, a Alex wręcz widziała jego uśmiech przez słuchawkę telefonu.
- I zgodziła się??!! Ale czekaj chwilkę. Po co ja mam lecieć do Katowic? Przecież koncert jest w Warszawie, poza tym w sobotę… No i pozwoliła mi jechać bez opieki??!!
- Nie zadawaj tyle pytań tylko się ciesz. Udało mi się ją namówić, żebyś pojechała na występ do Krakowa i Warszawy…
-Co?? – przerwała mu dziewczyna.
-… a co do opieki, to nie do końca jest tak, że będziesz tam sama – kontynuował dalej. – Załatwiłem kogoś, żeby się tobą tam zajął.
- Załatwiłeś mi niańkę?? – zapytała z przerażeniem.
- Hej, nie przejmuj się tak. Polubisz go. To mój kumpel, więc poprosiłem go, żeby się tobą zaopiekował przez ten czas. Ucieszył się.
- Ale kto??
- Pete Wentz.
- Żartujesz? Poznam Peta? Juhuu!!! Poznam Peta, poznam Peta! – wykrzyknęła z radości. – Mówiłam ci już, że jesteś wspaniały?
- Milion razy, maleńka. I ty też jesteś wspaniała.
- A co ze szkołą? Jak udało ci się namówić mamę, żebym opuściła te parę dni?
- To akurat nie było trudne. Na moje szczęście jesteś kujonem, więc powiedziałem, że skoro to początek roku to z łatwością nadrobisz zaległości, bo na razie za dużo wam nie zadają. A co do wyjazdu… Pete odbierze cię z lotniska w Krakowie. Miłej zabawy i pakuj się szybko, bo jeszcze Deb zmieni zdanie i nigdzie cię nie puści.
- Dzięki, dzięki, dzięki! Kocham cię.
- Ja ciebie też, słonko. Zadzwoń jak będziesz już na miejscu i pozdrów Peta.
- OK. Pa! - pożegnała się i odłożyła komórkę.
Przez chwilę nie mogła jeszcze w to wszystko uwierzyć, po chwili jednak zaczęła skakać po łóżku w akcie niepohamowanej radości. Jedzie na swój wymarzony koncert i na dodatek pozna chłopców z Fall Out Boy. Czy to nie cudowne?
Zerwała się z łóżka i zaczęła szybko pakować walizkę. Wrzuciła do niej swoje najlepsze ciuchy, czyli te, które dostała od Jareda i Shannona, bo inne z pewnością się nie nadawały. Mama pozwalała jej kupować sobie tylko te ubrania, które się jej podobały, a szczerze mówiąc Deb nie miała gustu. Z pomocą Alex przychodzili jednak wujkowie, którzy, doskonale znając swoją siostrę, wiedzieli, że ich siostrzenica z pewnością tej pomocy potrzebuje. Za każdym razem, gdy przyjeżdżali do Polski lub gdy ona przyjeżdżała do nich w wakacje, zaopatrywali ją w nowe ciuchy. Choć do szkoły i tak nie mogła w nich chodzić, bo mama nie chciała nawet o tym słyszeć, przydawały się na każdą inną okazję.
Umyła się jeszcze, zjadła pospieszne śniadanie i gotowa do wyjścia czekała w przedpokoju ich małego mieszkanka na matkę. Po 10 minutach naburmuszona kobieta dołączyła do dziewczyny i razem ruszyły do samochodu. Deb schowała jeszcze walizkę córki do bagażnika i ruszyły. Nie odzywały się do siebie przez całą drogę. W końcu dotarły na miejsce i udały się w stronę kontroli bagażowo-paszportowej.
- Tu masz bilet. Masz się tam dobrze zachowywać i nie przynosić mi wstydu – dała jej jeszcze ostatnie wskazówki matka.
- Dobrze. I… Dziękuję, że się w końcu zgodziłaś.
- Nie bądź fałszywa! – powiedziała tylko Deb i ruszyła powoli w stronę wyjścia.
Alex westchnęła, powstrzymując się od wybuchnięcia płaczem. Zrezygnowana poszła w stronę odpowiedniej bramki. Odnalazła swoje miejsce i wyjęła z torby swojego ukochanego iPoda, włączając jakąś muzykę. Była to akurat piosenka 30 seconds to Mars – „Capricorn”. Tylko oni ją tak naprawdę kochali choć byli tysiące kilometrów stąd.
Nałożyła kaptur na głowę i odwróciła twarz w stronę okna, żeby nikt nie zauważył łez spływających po jej policzkach. Wpatrywała się w tępo w błękitne niebo i chmury, rozmyślając o swoim życiu. Nie było wcale takie złe. Nie miała wielu kumpli, ale wiedziała, że są oni prawdziwymi przyjaciółmi, którzy zawsze ją wesprą w trudnych chwilach. Jednym z nich był Brendon, chłopak, którego poznała 7 lat temu w Las Vegas, gdzie mieszkała z wujkiem w każde wakacje. Poznali się dość nietypowo.
Siedziała sama na ławce w parku, kiedy podszedł do niej jakiś chłopiec, na oko w jej wieku, o brązowych włosach, czekoladowych oczach i dużych, pełnych ustach. Zapytał wtedy, czy może mu pomóc dojść do domu. Dopiero wtedy zauważyła krwawiącą kostkę. Wspólnymi siłami jakoś dotarli do jego domku i od tamtej pory stali się nierozłączni. Ona uczyła go mówić po polsku, a on w zamian udzielał jej lekcji gry na pianinie. Zbliżał się koniec wakacji i czas powrotu do Polski. Okazało się jednak, że ta przyjaźń jest trwalsza, niż mogłoby się zdawać i przetrwała do tej pory. I choć spotykali się tylko parę razy do roku, potrafili rozmawiać ze sobą godzinami przez telefon i ICQ. Pomyślała też o Jaredzie i Shannonie, którzy zawsze byli przy niej, choćby tylko duchem, oraz o mamie, którą bardzo kochała, ale która jej nigdy nie rozumiała. A tata? Bardzo jej go brakowało, ale nie nic nie mogło przywrócić mu życia.
Takie właśnie było jej życie, wypełnione osobami, które ją kochają lub tymi, którzy nie potrafili tego okazać. Była też oczywiście muzyka, bez której nie mogła żyć, która była jej całym życiem.
Wiedziała, że w samolotach nie powinno używać się telefonów, ale nie robiąc sobie nic z zakazów, wyciągnęła z kieszeni swoją komórkę, zastanawiając się przez moment do kogo napisać. Wybrała Brendona.

„CZEŚC URIE! NIGDY NIE ZGADNIESZ, GDZIE JA WŁAŚNIE LECĘ!... DO KRAKOWA!! I POZNAM FOBÓW!! PEWNIE TERAZ SZCZĘKA OPADŁA CI GDZIEŚ NA POZIOM PODŁOGI;P. ZADZWOŃ DO MNIE JUTRO TO CI WSZYSTKO OPOWIEM. KOCHAM CIĘ, BEAR:*!”

Wysłała SMSa i zatopiła się znowu w swoich myślach, tym razem o koncercie. Nie mogła się już doczekać spotkania z Petem i resztą zespołu, no i oczywiście samego występu.
Samolot wylądował na pasie i Alex pospiesznie wyszła na lotnisko, szukając swojego bagażu wśród miliona innych jadących po taśmie. Teraz czuła już tylko podekscytowanie i radość z tych nadchodzących kilku dni.


northern-downpour 2/01/2009 12:32:48 [Powrót] Komentuj



łencowa niania?
boże, nie chciałabym się znaleźć na miejscu tej dziewczyny :P
w ogóle, ostra mieszanka tych zespołów, matko xDD
ale fajnie, fajnie.
czekam na nexty maj dir :*
TragicznaFaja 8/01/2009 18:14:07
| brak www IP: 83.27.205.207

Jak ja dawno nie zaglądałam, na takie str. ;) Hmmm wzięła mnie nostalgia :D heh :D właściwie to już czytałam to opowiadanie :D ale dawno i chętnie zacznę od nowa :D więc czekam na kolejne epy ;) dawaj mi znać skarbie to będę chętnie zaglądać :P buźka ;*
Kalina 6/01/2009 13:48:39
| brak www IP: 82.177.44.11

Po pierwsze- dzięki za fav, ja też cię dodam bo spoko notkę napisałas;) kurczę, też bym tak chciała :D chyba jednak nie jest jej tak źle ;) hehe.. tylko ta matka oO nie fair. Aha, cholernie mała ta czcionka, prawie mi oczy z orbit wyskoczyły xD pozdrawiam!
Tajowa 3/01/2009 12:44:42
| http://taje.blog4u.pl IP: zalogowany

Bohaterka, którš mamusia traktuje jak służšcš. Odkšd zmarł ojciec brak jest jej miłoœci… cóż za szczęœcie, że jest jeszcze wujaszek Leto, bo on zawsze pomoże. Wrednoœć matki jest gorsza niż stereotypowa, po prostu… ech! Nie łapię za bardzo: raz się nie zgadza, póŸniej się zgadza, najpierw uważa Jarema za głupka, póŸniej daje mu się namówić. Mówię o matce, oczywiœcie. W ogóle niezły przesadyzm w demonizacji matki. PrzyjaŸń z Brendonem? Hmm, też nie jest to zaskakujšce. W ogóle jak dla mnie zbytni mix wszystkich zespołów, ale wyglšda na to, ze tak właœnie miało być. NieŸle. Bez zachwytów, ale i bez katuszy. Jedyne co mi przeszkadzało, to š, ę, œ i ć, które mi nie chodziły tak jak powinny. Sporo blogowych stereotypów – to raziło najbardziej. A tak to nic nie mogę powiedzieć, bo trochę tego mało. W końcu jeszcze nic się nie wydarzyło.
kisiel 2/01/2009 17:55:31
| brak www IP: 79.185.67.108

Wujaszek Jared xDDD
Peter Wentz niańką xPP
Nie no. Już mi się podoba i przyznam, że czytam po raz pierwszy. Chyba...
Czekam na następny. Pozdrawiam;***
Zagubiona 2/01/2009 12:50:06
| brak www IP: 83.25.228.175

Kituleńko. Pete Wentz jako osobista opiekunka! ;DDD
mamuuuniu! ;d
"- Podła małpa.
- Nadwrażliwy laluś."
ostre to było, czekam na kolejny! ; *
Taka Jedna 2/01/2009 12:41:16
| brak www IP: 83.9.93.254